Poważną wadą większości sprowadzonych z Chin artykułów jest brak certyfikatów bezpieczeństwa bądź oznaczenia niezgodne z obowiązującymi w Polsce przepisami. W ich przypadku przedsiębiorca będzie musiał jedynie uzupełnić dokumentację i dodać prawidłowe oznakowanie produktów. Na podobną pobłażliwość nie może natomiast liczyć w przypadku tych zabawek, które zostały uznane za zagrażające zdrowiu, a nawet życiu ich małych użytkowników. Ostre krawędzie, rozlatujące się części, maleńkie, łatwe do połknięcia elementy - to tylko niektóre dodatkowe "atrakcje" jakie czekałyby na bawiące się nimi dzieci, gdyby towar trafił na polski rynek.
Z równą swobodą jak względy bezpieczeństwa łódzki przedsiębiorca potraktował również prawa właścicieli zastrzeżonych znaków i wzorów towarowych. Los sprowadzonych bez odpowiednich licencji strojów Batmana i Spidermana, samochodzików Batmobile czy farb z bohaterami kreskówek Disney'a jest już praktycznie przesądzony. Prawdopodobnie zostaną one w całości zniszczone na wniosek posiadaczy znaków handlowych, którymi zostały nielegalnie opatrzone.






