Szacunki te znajdują swoje potwierdzenie w statystykach straży granicznej i służb celnych. Każdego dnia dochodzi do próby nielegalnego wwiezienia do Polski odpadów - od złomu poczynając, na śmieciach komunalnych kończąc. Zaledwie dwa tego typu transporty zatrzymane ostatnio przez celników w okolicach Gubinka liczyły łącznie prawie 30 ton.
Nie pomagają nawet zasądzane w postępowaniach administracyjnych wysokie kary. Złapani na gorącym uczynku "importerzy" często tłumaczą się w kuriozalny sposób. Pewien Niemiec określił blisko 13 ton pokruszonego betonu jako "mieszankę recyklingową", którą w ramach przysługi miał wysypać na drodze prowadzącej do posesji kolegi. Jeszcze bardziej zaprzyjaźniony ze swoim angielskim znajomym musiał być pewien Polak, który otrzymał od niego imponującą jak na potrzeby jednej osoby ilość ponad 16 ton używanych butów, bielizny, ręczników i torebek.
Zdaniem ekspertów główną przyczyną coraz częstszego nielegalnego sprowadzania odpadów do naszego kraju jest zakaz ich składowania wprowadzony przez bogate kraje Unii Europejskiej. W konsekwencji koszt utylizacji śmieci w Niemczech, Austrii, Włoszech czy Holandii jest kilkanaście razy większy niż "podrzucenie" ich do Polski. Jak widać dla wielu pokusa okazuje się zbyt silna.






